Nie obchodzi mnie to, że chciałaś dobrze.
Obchodzi mnie to, że teraz ciebie nie ma.
Twoje blond włosy, takie miękkie, długie... już nigdy ich nie dotknę, tak jak kiedyś. Już nigdy nie spojrzę w te jasnoniebieskie oczy, nigdy, n i g d y.
Może gdybym się tego nie podjęła nie doszłoby do tej sytuacji? Byłabyś bezpieczna razem z Mikasą, Sashą i resztą tej irytującej gromadki, daleko. Z dala ode mnie. Nie poznałabyś mnie i nie doszłoby do tych wydarzeń.
Czasem już nie wytrzymuję, wiesz? Mam ochotę wszystko rozpierdolić i to zakończyć. Nie chcę żyć bez ciebie, bez twojego słodkiego głosu, bez twojego czujnego spojrzenia i uroczego uśmiechu.
Pytam się boga, o ile jest (ty zawsze sądziłaś, że tak) dlaczego to się przydarzyło nam, d l a c z e g o?
Wiem, że nigdy nie byłam dla ciebie dość dobra. Nie zasłużyłam na żaden z pocałunków, czułych słów, gestów, którymi mnie obdarzyłaś. Nie mogłam ci zapewnić bezpieczeństwa i dobrobytu, który był ci należny.
Niekiedy wątpię czy w ogóle to mogło się udać... może tak, ale nie w tych czasach. Jak to kiedyś zażartował Reiner "Piękna i Bestia" z nas, ale się wtedy śmiałaś... Teraz już się nigdy nie zaśmiejesz, nie będę mogła zobaczyć tych czerwonych rumieńców na twojej twarzy. Gdy trzymam cię za rękę nie reagujesz, a tak bym chciała byś chociaż ścisnęła mnie za palce lub przymrużyła oczy. Takie małe gesty przywróciły by mi całe szczęście, całą nadzieję. Twoja blada twarz niemal jest tak biała jak śnieg, na którym leżysz, włosy masz rozrzucone na wszystkie strony... ładnie ci tak, wiesz? Zresztą jak we wszystkim. Choć staram się ze wszystkich sił, ty już nigdy do mnie nie pomachasz, nie uśmiechniesz się. W chwili gdy to zrobiłaś straciłam wszystko, szczęście, radość, miłość, ciebie. Byłaś i będziesz moim w s z y s t k i m.
Ten gnój, który to zrobił już nigdy nie wstanie. Tak jak ty. Rozprawiłam się z nim, już nikomu nie zagrozi. Już nikomu nie odbierze jego "Christy"... tak jak mi.
Śmieję się za każdym razem, gdy przypominam sobie jak błagał mnie o litość. Co on myślał? Miał nadzieję, że po tym, jak cię zabił, daruję mu życie? Nic z tego. Jego długa i bolesna śmierć napawa mnie pewną dumą. W końcu pomściłam cię należycie, ale to i tak nie zaleczy mojej rany. Za każdym razem, gdy przypominam sobie ten moment, w którym zasłoniłaś mnie własnym ciałem... i przeszyło cię ostrze... na wskroś... dostaję gęsiej skórki i drgawek. Pewnie płakałabym gdybym miała czym.
Śmieję się za każdym razem, gdy przypominam sobie jak błagał mnie o litość. Co on myślał? Miał nadzieję, że po tym, jak cię zabił, daruję mu życie? Nic z tego. Jego długa i bolesna śmierć napawa mnie pewną dumą. W końcu pomściłam cię należycie, ale to i tak nie zaleczy mojej rany. Za każdym razem, gdy przypominam sobie ten moment, w którym zasłoniłaś mnie własnym ciałem... i przeszyło cię ostrze... na wskroś... dostaję gęsiej skórki i drgawek. Pewnie płakałabym gdybym miała czym.
Dawniej nie sądziłam, że określenie "złamane serce" jest aż tak dosadne. Dosłownie czuję jak coś mi się tam w klatce piersiowej rwie. Rozbija się na tysiące drobnych kawałeczków, które nigdy nie wrócą na swoje miejsce. Tak, to "coś" to chyba serce... Do niedawna nie sądziłam, że coś takiego mam.
Dziękuję ci Christa. Dziękuję za każdy twój uśmiech, za każde twoje spojrzenie, każdy twój dotyk. Dziękuję ci, że pokazałaś mi co to znaczy "kochać". Dziękuję ci, że nie zostawiłaś mnie, gdy miałaś wybór, że nie zostawiłaś bestii. Nie dotrzymam słowa, przepraszam. - ostatnie łzy pojawiły się na policzkach ciemnowłosej dziewczyny. Po kilku sekundach było słychać świst ostrza przeszywającego ciało i huk upadającego człowieka.
Szczerze nie wiem co sądzić o tym opowiadanku. Krótkie, smutne coś na kształt lekkiego yuri.
-Amen-
cudowne.
OdpowiedzUsuńŁadne, ogólnie fajny pomysł, mimo to jakoś chwilami coś mi nie pasowało. Bez obrazy, wyrażam tylko swoje zdanie, pięknie to brzmi, choć czasem opisy są troszkę zbyt... banalne? Jak na coś tak delikatnego. Nie chcę cię urazić, ja sama bosko nie piszę.
OdpowiedzUsuńMimo wszystko ogólnie bardzo mi się podoba :)