wtorek, 19 sierpnia 2014

Intruz.

Ostatnio z "Biedronki" przynoszę różne rzeczy, od zwykłej czekolady po gry typu "Symulator kozy" a nawet książki. Może to brzmi śmiesznie ale tak jest :D Tydzień temu zakupiłem "Intruza" właśnie w "Biedronce" a miałem pójść tylko po wodę. Nie rozwodząc się nad moimi cudactwami przedstawię wam opis tejże lektury.

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała i umysły, wiodąc w nich na pozór normalne życie. W ciele Melanie zostaje umieszczona "dusza" o imieniu Wagabunda, która wie, że ludzkie ciała doznają gwałtownych uczuć, ich zmysły odbierają mnóstwo wrażeń, a wspomnienia potrafią być aż nadto wyraziste. Ale jest coś, czego Wagabunda się nie spodziewa: poprzedni właściciel ciała nie zamierza poddać się bez walki. Wagabunda wertuje myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

Stephenie Meyer napisała kolejny hit. Książkę czytałem z wielkim zapałem, czasem nawet zdarzyło się, że uroniłem kilka łez. Dzięki tej historii puściłem wodze fantazji i wykreowałem sobie wygląd bohaterów. Moje rozczarowanie gdy zobaczyłem film było ogromne... ale film to jedno a książka to drugie.
Melanie Stryder, silna kobieta o mocnym charakterze urzekła mnie swoim poświęceniem dla brata (Jamiego) i ukochanego (Jareda). Od pierwszych rozdziałów byłem całkowicie po jej stronie do czasu aż zaznajomiłem się głębiej z Wandą. Wagabunda była tak czysta, tak szczera, że dobro biło od niej na kilometr. Może i była niezdecydowana czy lekko drażliwa ale dało się to znieść, w końcu nie była człowiekiem. Jej starania by zadowolić Melanie były naprawdę godne podziwu, podróż przez pustynię i nawet zdradzenie własnej rasy bardzo mi zaimponowało. Koniec miło mnie zaskoczył ale nie będę go tu ujawniał i się nad nim rozwodził. Wiem jedno, skakałbym do sufitu gdyby wydano drugi tom. Polecam gorąco!

-Amen-



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz