Mija kolejny dzień. Kolejny n u d n y
dzień.- zaczął marudzić
Silver. Miałem go już serdecznie dość, spróbowałem skupić się
na rozmowie z niską blondynką stojącą przede mną. Tsukumo
odrzuciła jeden kucyk z powrotem na plecy i ponownie zaczęła coś
do mnie mówić:
- Wiesz, Nai
zaczyna coraz szybciej wszystko chwytać. Uczy się pilnie, nie
sprawia problemów, tylko jest tak naiwny... - przerwała na chwilę
i zarumieniła się. Wszystkim było od dawna wiadomo, że odkąd
młody trafił pod skrzydła Tsukumo, ta go z nich nie wypuści.
Traktowała go jak młodszego braciszka, obchodziła się z nim
bardzo delikatnie, można by powiedzieć, że z pewną czcią. Nikt
nie mógł skrzywdzić jej ósmego cudu świata.
Ósmy cud świata... -
powiedział Silver i natychmiast podesłał mi przed oczy twarz
ciemnowłosego chłopaka z goglami na głowie. Tak było już od
dwóch lat. Odkąd pozwoliłem mu zaszaleć w Rinoll, Silver nie
dawał mi spokoju i coraz częściej się uaktywniał. Nie potrafiłem
go zdusić w sobie tak jak dawniej, moje alter ego stało się
silniejsze niż przedtem.
Gareki miał już
siedemnaście lat, zmężniał i wydoroślał emocjonalnie lecz nadal
łatwo było go zawstydzić.
Uroczy.
- mruknął Silver wiercąc się w mojej głowie i podsyłając mi
kolejne obrazy. Na jednym z nich był zarumieniony Gareki, na drugim
uchwycony moment gdy przytulam siedemnastolatka, na trzecim jego oczy
i długie rzęsy...
- Naprawdę? - wstawiłem swoją kwestię by Tsukumo miała pewność, że słucham jej relacji. Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdumieniem i odwróciła twarz.
- Tak, słodko wyglądał w kucykach... - kolejny rumieniec wpłynął na jej policzki. - Nai ciągle jest tak dziecinny jak dwa lata temu. Nie ma nic przeciwko takim fryzurom. - bąknęła na koniec i powolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi – Idę po herbatę, chcesz? - spytała.
- O taak, - przytaknąłem i po chwili dodałem – tylko nie zapomnij o …
- ...o trzech łyżeczkach cukru. - dokończył za mnie ktoś. Razem z blondynką odwróciliśmy się w stronę drzwi.
- Naprawdę? - wstawiłem swoją kwestię by Tsukumo miała pewność, że słucham jej relacji. Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdumieniem i odwróciła twarz.
- Tak, słodko wyglądał w kucykach... - kolejny rumieniec wpłynął na jej policzki. - Nai ciągle jest tak dziecinny jak dwa lata temu. Nie ma nic przeciwko takim fryzurom. - bąknęła na koniec i powolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi – Idę po herbatę, chcesz? - spytała.
- O taak, - przytaknąłem i po chwili dodałem – tylko nie zapomnij o …
- ...o trzech łyżeczkach cukru. - dokończył za mnie ktoś. Razem z blondynką odwróciliśmy się w stronę drzwi.
Gareki-chan! -
wykrzyknął Silver w głębi mojej głowy i zaczął się obijać o
ścianki wyimaginowanego mieszkanka. Stłamsiłem go i powiedziałem
na głos:
- Jak miło, że pamiętasz, Gareki-kun. - uśmiechnąłem się wesoło. Chłopak przeszedł przez salon i usiadł wygodnie na kanapie.
- Tsukumo, - zwrócił się do dziewczyny ignorując mnie.- czy mogłabyś mi również przynieść herbaty?- blondynka przytaknęła sztywno i wyparowała z pokoju w obawie, że Gareki słyszał to co mówiła o Naiu. Usiadłem obok chłopaka na czerwonej kanapie i założyłem nogę na nogę.
-Ne, Gareki-kun, jak tam samopoczucie? - coś kazało mi zacząć pogawędkę. Przypatrzyłem się mu uważnie. Czarnowłosy był ubrany w krótkie, niebieskie spodenki za kolano i czarną koszulkę z dekoltem w serek. No nieźle – zagwizdał z aprobatą Silver. Już wiedziałem co on tam sobie myśli. Tak, pomyślałem o tym... ale ty też, prawda? „Łatwo by się to zdjęło” - zamruczał srebrnowłosy z lubością wyobrażając sobie tego typu sceny. A skoro on je widział - ja również. Poczułem jak niebezpiecznie pieką mnie policzki i odwróciłem wzrok. Skupiłem się na odpowiedzi Garekiego.
- W porządku, szału nie ma, dupy nie urywa. - mruknął i zerknął na moje zaciśnięte pięści. Potem spojrzał na całkowicie czerwoną twarz ukrytą pod falami blond włosów i wzruszył ramionami lekceważąco. - A jak u ciebie Yogi? - spróbował podtrzymać tę sztywną rozmowę.
- Tak samo. - odparłem burkliwie zły, że nie mogłem zapanować nad piekącą czerwienią na twarzy.
- Jak miło, że pamiętasz, Gareki-kun. - uśmiechnąłem się wesoło. Chłopak przeszedł przez salon i usiadł wygodnie na kanapie.
- Tsukumo, - zwrócił się do dziewczyny ignorując mnie.- czy mogłabyś mi również przynieść herbaty?- blondynka przytaknęła sztywno i wyparowała z pokoju w obawie, że Gareki słyszał to co mówiła o Naiu. Usiadłem obok chłopaka na czerwonej kanapie i założyłem nogę na nogę.
-Ne, Gareki-kun, jak tam samopoczucie? - coś kazało mi zacząć pogawędkę. Przypatrzyłem się mu uważnie. Czarnowłosy był ubrany w krótkie, niebieskie spodenki za kolano i czarną koszulkę z dekoltem w serek. No nieźle – zagwizdał z aprobatą Silver. Już wiedziałem co on tam sobie myśli. Tak, pomyślałem o tym... ale ty też, prawda? „Łatwo by się to zdjęło” - zamruczał srebrnowłosy z lubością wyobrażając sobie tego typu sceny. A skoro on je widział - ja również. Poczułem jak niebezpiecznie pieką mnie policzki i odwróciłem wzrok. Skupiłem się na odpowiedzi Garekiego.
- W porządku, szału nie ma, dupy nie urywa. - mruknął i zerknął na moje zaciśnięte pięści. Potem spojrzał na całkowicie czerwoną twarz ukrytą pod falami blond włosów i wzruszył ramionami lekceważąco. - A jak u ciebie Yogi? - spróbował podtrzymać tę sztywną rozmowę.
- Tak samo. - odparłem burkliwie zły, że nie mogłem zapanować nad piekącą czerwienią na twarzy.
Zachowujesz się gorzej niż
podlotek. - burknął Silver i
skupił swoją uwagę na Garekim.
- Ach.- zamyślił się chłopak.
- Ach.- zamyślił się chłopak.
Czy on wie jak seksownie wygląda
gdy zagryza wargę próbując coś wymyślić?!
- spytał z oburzeniem srebrnowłosy.
Faktycznie, wygląda seksownie.
-przytaknąłem mu po czym
ponownie poczułem żar w policzkach.
- Wszystko w porządku?- zapytał od niechcenia czarnowłosy uważnie przyglądając się mojej twarzy. - Jesteś cały czerwony, - stwierdził.- masz gorączkę? - spytał po czym odruchowo przyłożył mi dłoń do czoła. Z moich ust wydobyło się ciche westchnienie, na tyle głośne by stojący obok chłopak mógł je usłyszeć. To nie było moje westchnienie, to było j e g o. Gareki cofnął dłoń i położył ją sobie na kolanie. - Przepraszam. - bąknął zawstydzony.
- Wszystko w porządku?- zapytał od niechcenia czarnowłosy uważnie przyglądając się mojej twarzy. - Jesteś cały czerwony, - stwierdził.- masz gorączkę? - spytał po czym odruchowo przyłożył mi dłoń do czoła. Z moich ust wydobyło się ciche westchnienie, na tyle głośne by stojący obok chłopak mógł je usłyszeć. To nie było moje westchnienie, to było j e g o. Gareki cofnął dłoń i położył ją sobie na kolanie. - Przepraszam. - bąknął zawstydzony.
Gareki-chan! -
jęknął głośno Silver – Nie wycofuj się! Pragnę
cię! - słysząc to oburzony
skarciłem moje alter ego:
Co ty sobie myślisz
zboczeńcu? Ten milczał.
Poczułem, że atmosfera robi się nieswoja więc odpowiedziałem.
- Nie, nie, nie przepraszaj. To nic takiego. - chłopak spojrzał na mnie z ukosa jakby chciał powiedzieć „Czyżby?”. - Aaaach, - przeciągnąłem się na posłaniu – gdzie podziewa się ta Tsukumo?
- Nie wiem, może poszła jeszcze odwiedzić Naia? - odparł z drugiej strony kanapy Gareki.
Zmniejsz.Tą.Odległość.Yogi – wysyczał Silver napierając z całej siły na mój mózg, tym samym próbując przejąć kontrolę. Poczułem jak moje ciało staje się bezwładne i obca energia przeszywa moje żyły. Przesunąłem się trochę w stronę Garekiego i zauważyłem jego niepewne spojrzenie. Gdy ujrzał zdezorientowanie na mojej twarzy sam stał się jeszcze bardziej zagubiony. Nie dziwię się mu, w końcu ciało, które robi co innego niż chce głowa jest dziwne. Sięgnąłem dłonią po jego rękę i musnąłem ją koniuszkami palców. Po moim ciele przeszedł przyjemy prąd.
Ooo, taaak. - westchnął srebrnowłosy upajając się chwilą sukcesu. Pierwszy raz od kilku miesięcy przejął kontrolę. Ujął jego dłoń w moją i zaczął pieścić kciukiem.
- Yogi co ty...- zaczął chłopak.
- Ciii, Gareki-chan...- moje usta wypowiedziały słowa, które nie należały do mnie. Szybko opamiętałem się i postarałem sobie przypomnieć to, czego uczono mnie na treningach.
- „Gareki-CHAN”?!- powiedział zbulwersowany czarnowłosy i popatrzył na mnie z oburzeniem. Nie, nie patrzył na mnie, patrzył na n i e g o.
- Ciii, jesteśmy sami...- zaczął ponownie Silver. O nie, dość tego dobrego! - zaprotestowałem i zacząłem się opierać z coraz większą mocą. Powoli lecz sukcesywnie zacząłem stawiać mur. Cegła po cegle powstawała bariera oddzielająca srebrnowłosego od ciała. Nie pozwolę ci na nic więcej. - powiedziałem wrogo do Silvera i wypuściłem dłoń Garekiego odsuwając się na bezpieczną odległość.
Po kilku niezręcznych chwilach do salonu weszła wesoła Tsukumo z czterema kubkami herbaty. Postawiła przede mną żółty kubek z limitowanej edycji Nyanperony, z parującą, pyszną herbatą w środku.
- Czemu cztery kubki? Jest nas trójka. - spytał uważnie Gareki przypatrując się opuszczonemu, fioletowemu kubkowi.
- Ach, Hirato wrócił - odparła wesoło blondynka. - i zaraz tu przyjdzie. Pomyślałam, że też chętnie by się czegoś napił.
- Tsukumo troskliwa jak zawsze. - skwitowałem z zadowoleniem. Nie, moje zadowolenie nie pochodziło z powrotu Hirato, bardziej cieszył mnie fakt, że odzyskałem kontrolę i stłamsiłem Silvera w klatce. W wesołej atmosferze przez resztę wieczoru piliśmy herbatę i rozmawialiśmy, tylko Gareki mniej się udzielał.
- Nie, nie, nie przepraszaj. To nic takiego. - chłopak spojrzał na mnie z ukosa jakby chciał powiedzieć „Czyżby?”. - Aaaach, - przeciągnąłem się na posłaniu – gdzie podziewa się ta Tsukumo?
- Nie wiem, może poszła jeszcze odwiedzić Naia? - odparł z drugiej strony kanapy Gareki.
Zmniejsz.Tą.Odległość.Yogi – wysyczał Silver napierając z całej siły na mój mózg, tym samym próbując przejąć kontrolę. Poczułem jak moje ciało staje się bezwładne i obca energia przeszywa moje żyły. Przesunąłem się trochę w stronę Garekiego i zauważyłem jego niepewne spojrzenie. Gdy ujrzał zdezorientowanie na mojej twarzy sam stał się jeszcze bardziej zagubiony. Nie dziwię się mu, w końcu ciało, które robi co innego niż chce głowa jest dziwne. Sięgnąłem dłonią po jego rękę i musnąłem ją koniuszkami palców. Po moim ciele przeszedł przyjemy prąd.
Ooo, taaak. - westchnął srebrnowłosy upajając się chwilą sukcesu. Pierwszy raz od kilku miesięcy przejął kontrolę. Ujął jego dłoń w moją i zaczął pieścić kciukiem.
- Yogi co ty...- zaczął chłopak.
- Ciii, Gareki-chan...- moje usta wypowiedziały słowa, które nie należały do mnie. Szybko opamiętałem się i postarałem sobie przypomnieć to, czego uczono mnie na treningach.
- „Gareki-CHAN”?!- powiedział zbulwersowany czarnowłosy i popatrzył na mnie z oburzeniem. Nie, nie patrzył na mnie, patrzył na n i e g o.
- Ciii, jesteśmy sami...- zaczął ponownie Silver. O nie, dość tego dobrego! - zaprotestowałem i zacząłem się opierać z coraz większą mocą. Powoli lecz sukcesywnie zacząłem stawiać mur. Cegła po cegle powstawała bariera oddzielająca srebrnowłosego od ciała. Nie pozwolę ci na nic więcej. - powiedziałem wrogo do Silvera i wypuściłem dłoń Garekiego odsuwając się na bezpieczną odległość.
Po kilku niezręcznych chwilach do salonu weszła wesoła Tsukumo z czterema kubkami herbaty. Postawiła przede mną żółty kubek z limitowanej edycji Nyanperony, z parującą, pyszną herbatą w środku.
- Czemu cztery kubki? Jest nas trójka. - spytał uważnie Gareki przypatrując się opuszczonemu, fioletowemu kubkowi.
- Ach, Hirato wrócił - odparła wesoło blondynka. - i zaraz tu przyjdzie. Pomyślałam, że też chętnie by się czegoś napił.
- Tsukumo troskliwa jak zawsze. - skwitowałem z zadowoleniem. Nie, moje zadowolenie nie pochodziło z powrotu Hirato, bardziej cieszył mnie fakt, że odzyskałem kontrolę i stłamsiłem Silvera w klatce. W wesołej atmosferze przez resztę wieczoru piliśmy herbatę i rozmawialiśmy, tylko Gareki mniej się udzielał.
~*~
Następnego dnia obudziłem się, tak jak zawsze, w swoim pokoju. Wstałem, przebrałem się z piżamy, załatwiłem poranną toaletę i udałem się do kuchni. Widząc jak owce się krzątają by zrobić nam śniadanie spróbowałem im pomóc.
- Nieeeeee, pan Yogi nie może dotykać kuchenki, meeeee. - zaprotestowały owce.
- Ale czemu? - zapytałem wywijając wargę w podkówkę.
- Bo ostatnio, gdy pan Yogi zajął się obiadem to cała kuchnia wybuchła, meeeee! - odparły oburzone owieczki jakby to było oczywiste. Ze smutnym wyrazem twarzy usiadłem przy wysepce kuchennej i zacząłem się bawić włosami. Nagle poczułem czyjś dotyk na głowie. Cudza ręka potarmosiła mi włosy i opadła wraz z ciałem na krześle obok mnie. Odwróciłem głowę, czułem, że Silver jest podekscytowany.
- Hirato! - przywitałem wesoło fioletowłosego. W głowie rozległ mi się jęk zawodu. Hah, pewnie myślał, że to Gareki. Dobrze mu tak. - pomyślałem i poczułem dziwne ukłucie w klatce piersiowej. Zignorowałem to.
- Jak tam na misji co? - zapytałem usiłując przywdziać uśmiech, co skończyło się sztucznym grymasem.
- Ach, wiele się działo. - westchnął kapitan i zaczął opowiadać. Jednym uchem słuchałem a drugim mi to wylatywało. Cały czas byłem skupiony na bólu w klatce piersiowej, czułem się jakby z mojego serca odłamał się kawałeczek i zgubił. Próbowałem go odnaleźć, skleić z resztą by tworzyło spójną całość, ale nic z tego. Zniecierpliwiony przeczesałem palcami rozczochrane włosy i popatrzyłem nieprzytomnym wzrokiem na dowódcę. Ten jakby tego nie zauważył dalej prawił o ekscesach podróży.
- Ne, Hirato, nie jesteś już głodny? - spytałem wstając od wysepki. Kapitan popatrzył na mnie i przytaknął, ale widziałem w jego spojrzeniu prosty komunikat „Jakim prawem mi przerwałeś?”. Owce w mig nakryły do stołu i podały przepyszne śniadanie. Mimo że każde danie w ich wykonaniu było godne króla, z niechęcią mieszałem łyżką w mojej owsiance. Hirato lustrował mnie wzrokiem, jakby chciał mnie nim prześwietlić. Nie ma tak łatwo, kochany. - bąknął Silver – nigdy nie dowiesz się, co nam w duszy gra. - z tym musiałem się zgodzić. Sam nie rozumiałem do końca siebie, więc nie ma mowy, by kapitan pojął nas.
Po dłuższym milczeniu Hirato przemówił:
- Słuchaj, Yogi...
- Tak? - odparłem z ociąganiem.
- Będziesz musiał wyjechać na misję. - po tych słowach moja łyżeczka upadła z brzdękiem na blat stołu.
- Słuchaj, Yogi...
- Tak? - odparłem z ociąganiem.
- Będziesz musiał wyjechać na misję. - po tych słowach moja łyżeczka upadła z brzdękiem na blat stołu.
Oto pierwsza część mojego krótkiego opowiadanka. Przewiduję około 3 części dla tej miniaturki. Mam nadzieję, że was nie zanudziłem nią ale Yoreki to moje otp a gdy jeszcze doda się Silvera... ach! (Wcale nie ma fazy na Karneval)
-Amen-
-Amen-
PS. Celowo Silver dodaje Garekiemu końcówkę "-chan" ;w;
*zebrała się w sobie*
OdpowiedzUsuńCześć i czołem, pytacie skąd się wziąłem? Tak, wiem, nie pytacie. I chuj.
Dziękuję ci bardzo za umilenie mi dnia poprzez napisanie Yoreki <3 Moje ukochane OTP, a tak mało dobrych polskich fanfików w internetach o tym.
Bosze, człowieku, jak ty świetnie piszesz <3 Te mentalne "rozmowy" Silvera i Yogiego, świetnie ci wyszły, tak samo jak cała reszta.
"Gareki-chan" XDDD Kocham <3
Pozdrawiam cię oczywiście,
Judith :3
Może to było w 2014, ale mam nadzieję że nadal tu jesteś.
OdpowiedzUsuńBardzo miło się czytało, błędów nie wywęszyłam, styl jest jak dobre kakauko.
Miłego dnia! Dziękuję za opublikowanie tego tekstu 😊